...Błonie - bracia Sapigórscy






Motywacja czy rywalizacja? Czyli dwóch bliźniaków w castingu

Przedstawiam wam pierwszy unikatowy wywiad z dwoma wspaniałymi braćmi, którzy w ostatnich latach zawładnęli castingiem – a przynajmniej klasyfikacją kadetów. Jaka jest ich historia, jakie były ich plany i marzenia rzutowe - może już je spełnili? Może mają jakiś tajemny sposób na to, żeby być tak dobrymi? Przed wami najmłodsi bracia Sapigórscy, Patryk (aktualny rekordzista Polski w 3-boju kadetów i II wicemistrz świata w skishu spinningowym juniorów) i Michał (aktualny mistrz Polski w kadetach i mistrz świata w shishu muchowym juniorów), obaj - drużynowi mistrzowie świata juniorów z tego roku.
Rozmowę przeprowadziła dla was podczas ostatnich zawodów tamtego sezonu (2014) Magdalena Kuza. :)

Powiedzcie mi, jak to się stało, że zaczęliście rzucać?

Michał: Najpierw to było tak, że chodziliśmy na szkółkę wędkarską – to była raczej taka szkółka ekologiczno-wędkarska niż typowo rzutowa.
Patryk: Później to były na przykład organizowane jakieś zawody…
M: Taaka Ryba była organizowana. Tata wziął nasze wędki
i powiedział: „No to chodźcie, zobaczymy, czego was nauczyli.” My nie chcieliśmy, ale mówimy: dobra – i po-szliśmy. Rzuciliśmy jakieś 5, 10 w celach:)
 To była masakra. No i w sumie się od tego zaczęło i zaczęliśmy trenować. No i tata zapytał: „Chcecie rzucać?” A my chcieliśmy. Chcieliśmy zobaczyć, spróbować. No i najpierw mieliśmy takie wakacje trenowania – ciężkiej katorgi, można powiedzieć...


P: Całe wakacje wtedy byliśmy na Mazurach, no i rzucaliśmy skisha, arenberga… ciągle, codziennie.

MK: I to tak chciało wam się wychodzić i rzucać cały czas?

M: No na początku to nie, kto by chciał tak ciągle w kółko wychodzić tylko i rzucać:)
P: Bo na początku nie wychodziło, ale jak zaczęło wychodzić, to już było inaczej… Zostawaliśmy z dziadkiem – który tutaj z nami jest – i to on jako pierwszy nas ciągnął do rzucania.
M: W sumie to nie było, co robić, no to rzucaliśmy sami
z siebie. No a potem to już pierwszy sezon, Pierwszy Krok...


MK: A Olimpiady Wędkarskie?

M, P: Nie... za dużo roboty. 

P: Chcieliśmy albo łowienie, albo rzucanie.

M: No właśnie, i zostało rzucanie.

Po jakim czasie, odkąd zaczęliście trenować, zaczęliście robić wyniki ponad 80? To zazwyczaj długa droga, żeby osiągnąć taki poziom.

P: Po tamtych wakacjach robiliśmy tak już około 70.
M: Na początku to było tak: ja byłem lepszy w celach, on był lepszy w odległościach. A później role się odwróciły... I jak dla mnie, ta różnica zrobiła się zbyt duża.

MK: Przecież to cały czas może się zmienić jeszcze:) Ale mnie się wydaje, że to fajnie – no bo jeden goni w tym, drugi w tym.

M: W pierwszym sezonie zawsze rzucałem 60 albo 65 w skishu – więc nie miałem jak rywalizować, no to byłem 4, 5, 6 – no i wtedy zdobyłem to mistrzostwo Polski z celami po prostu dobrymi, a odległością masakryczną.
P: No… a ja, że nie mam szczęścia do mistrzostw, to nie do końca wyszło.


MK: No wiecie, im większa ranga, tym niektórzy bardziej przeżywają i się stresują – na tych ważnych zawodach można albo się zmobilizować, albo zepsuć.

M: Ja tam się stresuję, ale mi zawsze wychodzi… ;)

MK: Zawsze?

M: Od dwóch sezonów w celach nie było czegoś takiego, że byłem jakoś tak bardzo podminowany, że rzuciłem katastroficznie w celach – no jedynie z tymi odległościami to było różnie, w nich zawsze przegrywałem.

A ile to dla was katastroficznie rzucić cele?

M: 70. 75-80 to już jest lepiej... 75 to jeszcze można naprawiać. W arenbergu 92 jest jeszcze do przyjęcia, 90 to jeeeeszcze jeszcze.
P: A czym więcej trenujemy, tym zawsze jakaś tam ambicja wzrasta i chce się robić większe wyniki.
M: I zawsze się potem porównuje z tymi z poprzednich zawodów…

Właściwie na każdych zawodach macie równie wysoki poziom celi; to wręcz w juniorach i w seniorach ciężko taki utrzymać, jak wy to robicie? Jakoś sobie mówicie, że rzucę setkę i idziecie na rzutnię, czy po prostu wchodzicie i tak sobie pykacie?

Bracia podczas dekoracji
 na ostatnim Pucharze Polski 2014, w Błoniu
M: Najlepiej o niczym nie myśleć, i mieć pustą głowę.
P: Iść na żywioł;)

M: Ja myślę jedynie jak skorygować wiatr i to jest w sumie tyle. I jeszcze przy ostatnich rzutach, przedostatni, ostatni rzut. Pamiętam jak na mistrzostwach Polski sobie pomyślałem: no dobra, pójdę na rekord - nie trafiłem…


Macie jakieś marzenia związane z castingiem? Takie coś, co chcielibyście zrobić, i potem będziecie już usatysfakcjonowani? Czy was to tak kręci, że będziecie rzucać i rzucać?

M: Na początku chciałem zostać mistrzem Polski i zwycięzcą Grand Prix – no i udało mi się to już rok temu.
P: Ja też oczywiście tak chciałem, mistrzostwa Polski jeszcze nie zdobyłem, miejmy nadzieję, że w następnym roku wyjdzie i się uda. Ale na pewno chciałbym zdobyć medal na mistrzostwach świata.
M: Najlepiej złoto :)
MK: No tak! A jakieś rekordy? Na przykład moim marzeniem jest pobić rekord Polski kobiet w 5-boju. Hm... Patryk ma już w zasadzie rekord, w 3-boju kadetów, pewnie teraz ty chciałbyś pobić?
M: No jasne! Tylko te moje odległości... z nimi to rzeczywiście będzie ciężko.



A powiedzcie, dzięki temu, że jesteście we dwóch, to się bardziej motywujecie do trenowania?

P: Jak jeden rzuci pomysł, żeby wyjść potrenować, porzucać, drugi na pewno też nie będzie dłużny i też pójdzie...
M: Bo nie chce być gorszy:)
MK: A na zawodach też się tak wspieracie?
P: Na zawodach na pewno się nie kłócimy. Czasem tata coś krzyknie, na przykład żebyśmy mu pomogli, no i nas przywołuje do porządku. Zwłaszcza jak byliśmy w Siewierzu, gdzie w tym roku były osobne zawody dla juniorów, nie mogliśmy się kłócić, bo było nas tylko dwóch i musieliśmy sobie pomagać.
MK: I jak sobie tam poradziliście?
M: No ja wygrałem, Patryk był drugi.
MK: No to pięknie! Czyli jesteście już samowystarczalni:) Z techniczną stroną i sprzętem sobie już też sami radzicie pewnie?
M: No teraz już tak, ja tylko węzełków nie umiem, to jest dla mnie czarna magia… To, co mi jest na razie potrzebne, to żeby zawiązać ciężarek do doceli i muchę.
MK: No i jeszcze przydałby się zderzakowy do dwóch żyłek.
P: A zderzakowy to ja wiążę jemu:)


Co wam się najbardziej podoba w castingu? Co was najbardziej ciągnie? To, że fajnie się rzuca, że są fajne wyjazdy - zawody, że się spotykacie ze znajomymi?

P: Chyba taki duch walki o coś. Rywalizacja, zwycięstwo, atmosfera. Co prawda często w dzień zawodów się nie chce rzucać, ale jak już przychodzi zakończenie, niedziela, to się nie chce wyjeżdżać.

A w zimę też trenujecie?

M: No tak, na hali. Trenujemy godzinkę, dwie, żeby nie stracić po prostu tego czucia wędki. No i jeździmy też na zawody halowe, w Busku byliśmy trzy razy, w Poznaniu dwa – tam jest tylko klasyfikacja juniorów i wtedy to dla nas trochę bez sensu...

Ale macie jeszcze 5 lat w juniorach, poza tym już z nimi rywalizujecie! Jeszcze tyle mistrzostw was czeka – myślicie, że za rok już pojedziecie?

M: No, jeśli poprawię odległości, no to może...

A co by było, jeśli jednego z was by wzięli, a drugiego nie?

M: To jest trudne pytanie.
P: Ja myślę, że jeden by drugiemu i tak kibicował w domu, trzymał zawsze kciuki.

M: No ja bym wolał, żebyśmy pojechali we dwóch, ale nie zawsze w sumie osiąga się to, co się chce.









Patrzcie, jesteście już świetni - myślicie, że jak tak wam cały czas będzie dobrze szło, to rzucanie wam się nie znudzi?

M: No już nam się trochę powoli nudzi, no ale jak już jest zwycięstwo, jest dekoracja, to przychodzi kolejna chęć, żeby pojechać na następne zawody i coś wygrać.



Macie jakieś ulubione konkurencje?



P: Nie mam jakiejś ulubionej konkurencji, ale zawsze jakoś byłem mocniejszy w odległościach. No i arenberg, po dwa rzuty i po stresie – a shish to się ciągnie i ciągnie.

MK: No właśnie spotkałam się z takimi opiniami, że w drugiej kolejce co po niektórym to się już nudzi, że za długo.

P: Jeżeli w pierwszej kolejce nie trafię jednego, to już mi się nie nudzi:) To już się liczy. Dobre i 95, ale mogła być stówka. I trzeba być skupionym na maksa.


Dziękuję wam za rozmowę! Życzę wam wielu sukcesów, dalszego zapału do rzucania i przede wszystkim tych medali mistrzostw świata, może już w następnym roku!




Błonie, 21 września 2014 r


.

Komentarze

  1. Anonimowy1/9/15 09:13

    Pouczające i inspirujący wywiad. Brawo.
    A może by tak go przetłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty